Instytut Różnorodności językowej Rzeczpospolitej

Nagranie:
Magdalena Lisowiec; Izabela Kraszewska

Przepisanie:
Agnieszka Piotrowska

Opracowanie:
Zbigniew Greń

Informatorka:
Anna Bury – ur. w 1926 roku w Istebnej; ukończyła szkołę podstawową; dalszą naukę przerwała wojna; ponad 40 lat pracowała na poczcie; rodzice miejscowi (matka z Istebnej, ojciec z Jaworzynki); rodzice pracowali na roli; mąż pochodził z okolic Istebnej

Transkrypcja

W grudniu zaś chodziły M|ikołaje, a to m|usieli być sami hłopi, p|ahołcy, ni|eżionaci jesz’czie hłopi i uni szie prz|ebierali za takich prz|ebierańców. Jeden był prz|ebrany z|a woj|oka, szieł n|a prżodku prżi|ed nimi i p|rżichodził d|o hałupy i pytoł szie, czi p|usz’cziajóm Mikołaje, bo ni|e wszyndy p|uszczali M|ikoł|aje.

Bo jak była mało izba, tóż’ tego, abo jak były małe dziecka, a boły sie, wrż|eszczały, tóż’ też ni. Ale tak tóż’ szie aj z placu potym do jednej izby, co była wielko, pozbiyrało n|ałokoło, n|a ławe p|osziadali i p|usz’cziali te M|ikołaje. Na prżodku szieł tyn wojok, co sie pytoł, potym były, potym były dwa mi¡edźwiedzie. Tóż to byli w k|ożuchach co na, n|a rymby łobrócóne kożuchi, na lewóm stronym, ni, były obleczióne tu. To były miedźwiedzie.

Potym były debły, tóż czi mieli też k|ożuchi prż|ewrócóne n|a rymby, a ty, a |łod pasa mieli słómym. Kiejszi było tu…, mieli słómym, taki tego, i rogi mieli prżiprawióne, tóż’ sie,…, a na takich lańcuhach jich kludżili, a kludżiła jich tak zwano m¡edula, sie nazywała, to bół tak grubo łobleczióny jedeyn hłop, co bół taki gruby, szi|eyroki, co ledwo wloz d|o dźwieyrzich, tóż’ łón kludził tych debłów.

No potym byli, byli żi¡oczkowie, potym, bo to sie nazywali cziorni. Był też Cygón, Cygón mioł na tym, n|a takim p|atyku skurkym z jeża. Tóż’ zaś potym, wiycie, z|a tymi dżi|eywkami ż’goł. I tóż kwiku było, ucziekały. Poteym był Żid też’, poteym byli czi C|ygóni, byli C|ygónka z C|ygóneym, a mieli takóm wielkóm kukłeym uwitóm, nazywało sie to Ferusz’, tóż uni zaś zbiyrali dl|o tego F|erusia na jedzyni, a na łodzieni, a to tak niby pytali tego, nó.

Potym była jedna baba, to też był hłop p|ahołek przi|ebrany z|acziepiony n|a klepocz’, jako chodziły baby. Chodziły z k|oszicz’kiem. Mioł tam suszione grusz’ki, piecz’ki, aj cziasem groch, tóż zaś to dzieckóm rozdowoł. Bo han kiejsi b¡ómbónów, wiycie, ni|e było. No, a ludzie zaś też cosi, p|o poreym groszich, tam kierysi doł, no tóż, tóż to n|azbiyrali.

To sie nazywali cziorni, a potym, a z|a nimi sz’li bioli, tóż to bół biskup, p¡aterek i dwo ż|oczkowie, no. Aj cziasem konia d|o izby prz¡ikludzili, nó. (…) To byli z|ebrani p|ahołcy wsziecy, ja, i dochtor też przi nich bół, tóż zaś badoł ludzi, a co kómu d|olego, a jako tego, no. A poteym zaś z|a nimi szieł biskup z p|aterkiem, tój zaś dziecka, czi sie umiy prz|eżiegnać, czi umiy p¡orzykać, czi zaś tego… . Nó, tóż, tóż taki to były zwycziaje. (…)

Nó, a potem n|a końcu, jak już prżeszli prż|ez całóm dzi¡edzinym, bo długo chodzili, tóż’ potym posz’li d|o Łujca. Tu tako karcz’ma nazywało sie D|o Łujca, Do Łujca Gazura, tam poteym mieli takóm tóm m|uzykeym, tam można uż poteym było iść potańcować i no. To było w grudniu.

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.