Instytut Różnorodności językowej Rzeczpospolitej

Nagranie:
Zenon Sobierajski

Przepisanie:
Jerzy Sierociuk

Opracowanie:
Jerzy Sierociuk

Informatorka:
Agnieszka Kostera – ur. 1899 r.

Informacje uzupełniające

Tekst nagrano 6 maja 1951 r. Nagranie pochodzi z archiwum fonograficznego Zakładu Dialektologii Polskiej UAM w Poznaniu.

Transkrypcja

No kcinyj u nos, jak … miała tam poródzić córka dziecko, no to matka już nasykowaa (!) poduszki, kószulke, pieluszki, nie, żeby wszystkło bułoe pogotowiu. A potym, jak buło tak dalyko już do urodzyniu, no tło musioł sie tyn mónż starać. Musioł jachać po arkusiere, żyby wszysko dobrze buo, a jag nie mógła arkusiera, musioł po liekarza jachać, no.

Tero dziecko sie urodziłoe, łokompali, jak kómpali, noprzód downi to kompali w taki kopónce drewnianyj z drzewa, a dzisiaj no to ju som takie waninki, to ju w taki wanince te dziecko łokompiom. Nu i potym do poduszki włozyli (!) i zwionzali y dali do matki du łóżka, a dzisiaj to już do matki nie dajóm, bo już (…) dziecko musi być same.

No y pon jak dwa dny jes dziecko trzy dny, tło u noz już nie som do kto … już dny nie czekajóm y zaro tyż odprawiajóm kciny tero. A przód, dawni tło krzesno szła samo do kościóła, prósili sie tam od … siestra abo brata, chto tam, no blisy krewny buł, to buł w kumotryj, bo łod mynża tam krewny i łod żóny, łod żony krewny, tu z … krzesno szła samo do kościóła, a krzesny tyż już buł w kościelie. Jak ksióndz ókrzciuł, no to przyśli razym do dómu, pópili troszke kawy i placka, to buł koniec.

A potym za dwa tygódnie, trzyj, no potym odprawili te kciny, pón se zaprosili wincy głóści, a wszystkich swóich, matki, łoejców, i ksesnych (!),tak ży casym buło na dwudzistu ludzi. Zabili świnie y potym srógie kciny łodprawili. No a potym dali tymu dzicku tam tyż ci na prezynt, tam każdy tam coś pore złóty doł, a ksesno i ksesny w kościele już dali, już tyn zwiónzarek w kóściele włożyli, to ci już nie dali.

No a pot … sejź niedzil, mówióm, jak dziecko sie urodzi, to sie ni mo nikómu pokozać, wtego (!) dziecka ino tyj matce, co tam jes, i tam ci najblisi swoi. A tag jag obcy przydzie, tło sie nie ma dziecka pokozać, bo to nijedyn człowiek mo takie łóstre wejrzynie, to z wejrzyniu przydzie tymu dziecku, łóne poty ni może spać, tak ziwo i jakby chłore bułoe, ale óne chore nie jes.

A to można rozeznać, czy jes chłóre czy niechore, bo jak starszy … starsze kobity jak przód naszo tam storka, łod mynża matka, tło łóna mówi-a, daj sa te dziecko, ja je przeliże i to byńdzie liepi. To óna inzykim (!) tak trzy razy po czele y tu mówia, przynoczuło sie tymu dziecku, bo buło takie słóne czoło. Mówia, a jag nie chcesz ty przelizać, mówia, tu weź take piluszke zesiusiane i tak przetrzyj, mówi, tło poradzi, tu jes nojporadnijse (!) dlo dziecka y tło w momyńcie poradzi, to zaś zara dziecko śpi i jes spokójne.

A jak po szyściu tygodniach trafi sie ze zaś takie kóbity przydom i mówiom: pokożcie nóm te wasze dzieckło, a to sie mówi: a czyżeś nie widziaa dzieci, czy ty tyż ni miaa dzieci i cóś tam tako cikawo dziecko widzić. To tak czowieg rod ni pokoże, jag już potym winksze, no tó niech tam widzóm, ale takie małe dzieci to sie tag nie pokazuje.

No i … a dziecko rośnie, jag jes zdrowe, no birze pierś. a nijedno matka, jak tak cinżko nie robi, jak po szyściu tygodniach mo mliykło, a niejidna matka ni mo mliyka, no musi flaszkóm karmić y tedy już znoszóm cholybke y do cholybki kładóm i cholybióm. Jag mo spać, to tam każdy idzie i rucho, bo to dziecko musi być cholybane mówióm, a nie to do wózka, ale we wózku to dzieci nie lubióm spać. Na wsi wólóm dzieci w cholybce spać, no to tak w ty cholybce urośnie i w tym wózku, no i chłowo sie, jes zdrowe, roście (!)

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.