Instytut Różnorodności językowej Rzeczpospolitej

Nagranie:
Piotr Wysocki

Przepisanie:
Monika Kresa

Opracowanie:
Halina Karaś

Informator:
Albin Borsich – ur. 1926 r. w Kleszczynie

Transkrypcja

No jak żem był dzieckim, to się bawjełem, byłom małym dzieckiem, takiem pieńć, sześć lat, no to wtedy miałem psa, i tyn pies, zawsze jak mama mje wołała, to paczała, z jakiej strony pies przylecieł, to wiedziała, gdzie żem jest, nie?

No ji ten pies sie do mnie tak przywiązał, raz żem mu doł żreć, we, w womburku, we womburku, ale on nie mog teroz sięgnąć, bo ten wombourek był za wysoki, to żem złapuł go za łogon, i do góry żem go czymuł tak, że on żar.

No ji późnij jusz musiałem krowy paść u Niemca, no to, musiałem w niedziele, i wszystke dny żem musioł paść, nie? No ale to nie było najgorsze. Najgorsze byuło to w szkole, jak żem to musieli do szkoły chodzić, to wtedy nauczyciel nas wyzywuł tam od Połlon, nie Krojcpołlon, nie, żeby, musieliby nas, nam suchy chleyb dać, ale że to jeszcze za szkoda dlo nas by było, powiesić by nołs musieli.

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.