Nagranie:
Alicja Wójcicka, Marzena Szugiero
Przepisanie:
Aleksandra Krawczyk-Wieczorek, Halina Karaś (weryfikacja)
Opracowanie:
Halina Karaś
Informator:
Jan Graban – ur. w 1929 r. w Mirotkach; rodzice byli miejscowi; wykształcenie podstawowe; służył w wojsku na Śląsku; krótko pracował też w kopalni
Informacje uzupełniające
Brak informacji o pozostałych osobach, które biorą udział w rozmowie.
Transkrypcja
– No na Boże Narodzenie to poślim do lasu, przynieślim choinka, a matka kuchy piekła. I co jeszcze?
– [A to były jakieś specjalne ciastka?]
– No to była taka drożdżówka. (…)
– [A był np. zwyczaj, żeby po domach chodzili kolędnicy?]
– No gwizdy chodzili. W adwencie, przed świętami. To chycały zespół zawsze był tych gwizdów.
– [Ale śpiewali kolędy?]
– Śpiewali kolędy.
– [A jakie potrawy na wigilię się jadło?]
– Potrawy? Kapusta… kapusta, co to było…
– Z grzybami!
– Z grzybamy.
– Toć śledzie w oleju i różne bylyi.
– Śledzie z beczki bylyi. słóne.
– I barszcze i… (…)
– [A czy były jakieś przesądy, np. jakieś wierzenia ludowe?
– Nie, była wygilia, było sianko na stole pod łobrusem i było… krzecież byli takie zwiczaje, że było dwanaście potraw, i kombet ze śliwek, z jabłek i byli przecież te różne śledziki, w łoleju i tak jak chtoś lubiał…
– No i co, kolędy.
– I barszczyk był.
– Kolędy śpieweli przecież, nie.
– I byili przecież pieróżki z grzyibamyi.
– Później na pastyrke żem pośli na dwunasta w nocy.
– Jo, zawsze czekali na pastyrke.